Fantastyczny mecz w ekstraklasie

w pierwszym środowym meczu Primavera została rozgromiona przez Politechnikę Wrocławską 0:10. Primavera na pewno nie będzie chciała pamiętać o tym tygodniu, w poniedziałek przegrali 2:7 z JM Auto Team, wczoraj osiągnęli swój najgorszy wynik w historii występów w Spartan Cup. Pierwsza połowa jeszcze nie zwiastowała tak wysokiej klęski, Politechnika strzeliła tylko 3 bramki i wydawało się, że po przerwie Primavera będzie próbowała wrócić do gry. Tak się jednak nie stało, a w drużynie gości było widać prawdziwy głód gry i mimo wyraźniej przewagi do końca bezwzględnie atakowali rywala. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Dariusz Ksyta, który strzelił 3 bramki i zaliczył dwie asysty. Ponadto bramki dla Politechniki strzelali Mateusz Kukier (2), Kamil Zych (2), Bartosz Jaśkowiak, Kamil Górka oraz… zawodnik Primavery – Przemysław Szumiński.

 

Warto jeszcze wspomnieć o drugiej bramce Mateusza Kukiera, który w 18 minucie huknął z rzutu wolnego w okienko bramki Pasieki:

 

Drugi mecz, to również spotkanie 1. ligi. JM Auto Team podejmowało drużynę Wypici Team. Gospodarze w pierwszych 3 meczach wygrali zdecydowanie, zdobyli komplet punktów, strzelili 20 bramek (tracąc tylko 5), przez co byli zdecydowanym faworytem starcia. Wypici w pierwszym meczu ulegli Primaverze 0:6, w drugim wygrali z 1:0 Beer Boys. Jednak już od początku spotkania mecz był wyrównany, Wypici nie wyglądali na drużynę gorszą, a nawet zaczęli zagrażać bramce Odemskiego. Pierwsza połowa zakończyła się 0:0, choć zawodnicy JM mieli spore pretensje do sędziego – domagali się rzutu karnego po upadku Deperasa w polu karnym, wg ich oceny Deperas był popchnięty rękoma w plecy. Na początku drugiej połowy spore zamieszanie pod bramką gospodarzy, Odemski broni raz, broni drugi, ale w końcu Grzegorz Kubik pakuje piłkę do siatki, 0:1! Wypici byli na prowadzeniu tylko 3 minuty, piłka nieco przypadkowo trafia do Bolaka, który jeszcze odgrywa do Bartkowiaka, a ten strzela bramkę na 1:1. JM z każdą minutą denerwowało się coraz bardziej, drużyna Piotra Kędzi chce wywalczyć sobie awans do ekstraklasy i musi regularnie zdobywać punkty (szczególnie po pokazie siły Politechniki). Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, ale w 38 minucie Paweł Bolak centruje z prawego skrzydła, piłka trafiłaby pewnie do Deperasa, ale najskuteczniejszego zawodnika gospodarzy uprzedza Paweł Złomek, który trafia piłką do własnej bramki, 1:2. Wypici Team przegrywają, ale po jednym z najlepszych spotkań od kiedy dołączyli do Spartan Cup, jeśli utrzymają taką formę, to swobodnie mogą powalczyć o górną część tabeli. JM Auto Team wygrywa czwarty mecz z rzędu, ale to spotkanie pokazało im jak wiele pokory trzeba mieć w piłce nożnej i nawet grając z beniaminkiem nie można dopisywać sobie punktów przed meczem. Najlepszym zawodnikiem Paweł Bolak z JM Auto.

 

Skrót meczu:

 

Trzeci mecz, to największy hit dnia, Persona DT mierzyła się z Huberto Łazy. Gospodarze są od początku sezonu w gazie i do tej pory oba zwycięstwa wybiegali (z Elektrotimem i The Crazy Gang). Goście kolejny mecz zmuszeni do gry bez swojego lidera – Grzegorza Paukszta (który jednak oglądał mecz i dyrygował zespołem zza linii bocznej). Początek meczu, to błyskawiczne ataki Persony, już w 3 minucie Damian Mikołajczyk nieco przypadkowo dostaje piłkę pod nogi i mając przed sobą tylko bramkarza szybko decyduje się na strzał i Persona obejmuje prowadzenie, 1:0. Persona świetnie weszła w mecz i idzie za ciosem, w 6 minucie złe podanie Skoczylasa z bramki, piłka trafia pod nogi Piekarskiego, który od razu podaje do Wojtka Brogowskiego, a ten strzałem po ziemi podwyższa prowadzenie, 2:0. Minutę później mamy odpowiedź gości Kotwicki przyjmuje piłkę w polu karnym gospodarzy, dostaje około godziny czasu na obrócenie się z nią w dobrym kierunku i z woleja pakuje piłkę w okienko bramki, fatalne zachowanie obrońców i jest już tylko 2:1. Persona wyprowadza kolejną zabójczą kontrę, ponownie Piekarski na uwolnienie do Brogowskiego, który mija obrońcę i z ostrego kąta strzela bramkarzowi między nogami, 3:1. Do przerwy 3:1. Przez pierwsze 20 minut Persona zdecydowanie lepsza i bezwzględnie wykorzystała błędy obrony gości. Przerwa podziałała jednak na Huberto Łazy, od początku drugiej części gry drużyna Grzegorza Paukszta bardziej aktywna, z coraz wyżej zakładanym pressingiem. Mimo tego Huberto Łazy dalej miały problem z przebiciem się przez obronę Persony, a ich ulubiona gra szybkimi, krótkimi podaniami nie przynosiła oczekiwanych efektów. Szczęście uśmiechnęło się do zawodników w białych trykotach dopiero w 31 minucie gdy Marcin Doszczenko wygrał walkę o górną piłkę z obrońcą i głową strzelił do bramki gospodarzy, jeszcze interweniował bramkarz Persony, wybił piłkę, ale sędzia słusznie zauważył, że zdążyła ona przekroczyć całym obwodem linię bramkową i wskazał na środek boiska, 2:3. Przepiękną bramkę zdobył Tomasz Strzyż, który w 34 minucie zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów, strzelił idealnie w samo okienko bramki, 3:3. Chwilę później była piłka meczowa dla Persony, sędzia dyktuje rzut wolny dla gospodarzy tuż przed polem karnym, zawodnicy gości słusznie mają do sędziego pretensje, bo obrońca czysto wybił piłkę, tymczasem Persona nie patrzy na rywala i szybko wznawia grę, mimo idealnej sytuacji napastnik Persony nie przyjmuje piłki i Skoczylas, który szybko się zorientował co się dzieje, wychodzi i wygarnia piłkę. Gospodarze mieli swoją okazję do zdobycia 3 pkt, ale i w ostatnich minutach szansa dla gości, Łukasz Skowroński decyduje się na uderzenie zza pola karnego, ale piłka odbija się  od słupka i trafia do pod nogi obrońców. Koniec meczu, remis 3:3, który można uznać za jak najbardziej sprawiedliwy. Persona może mieć do siebie pretensje, że nie utrzymała korzystnego wyniku z pierwszej połowy, ale nawet jeden punkt w meczu z mistrzami jest korzystnym wynikiem. Zawodnicy gości zawalili początek spotkania, ale jak na mistrzów przystało wrócili do gry w dalszej części meczu. Najlepszym graczem meczu był Wojciech Brogowski z Persony.

 

Skrót meczu:

 

Na koniec dnia kolejny fatalny mecz rozegrał Anonymous. Tym razem drużyna Krzysztofa Mazurczaka mierzyła się z Elektrotimem. Elektrotim strzelanie zaczęli już w 6 minucie, Hamerski zagrywa z prawej strony, a wbiegający w tempo Madej uderza obok bramkarza, 1:0. Minutę później jest już 2:0, tym razem Hamerski dośrodkowuje z autu, a Madej wygrywa walkę o górną piłkę z Janiakiem i głową skierowuje piłkę w okienko bramki. Jeszcze w tej samej minucie Madej kompletuje hattrcika, tym razem zawodnicy Elektrotimu kompletnie rozklepali zrezygnowaną już obronę gospodarzy i Madej mając przed sobą tylko bramkarza, ponownie posłał piłkę w narożnik bramki, 3:0. Pech nie opuszczał zawodników Anonymous, w 12 minucie Madej podaje w pole karne, ale Janiak niefortunnie odbija piłkę, która mija zaskoczonego Michała Koziołka, 4:0. W 16 minucie Krzysztof Mazurczak fauluje Madeja we własnym polu karnym i sędzia dyktuje „jedenastkę”. Do piłki podchodzi Piotr Rybak, który pewnym strzałem pokonuje Koziołka. Do przerwy Elektrotim wygrywa 5:0. Choć wynik wysoki, to w drugiej połowie Anonymous zaczyna grać spokojniej i momentami zaskakują uśpioną obronę przeciwników, z drugiej strony muszą też zaatakowac większą liczbą zawodników przez co narażają się na kontry. W 31 minucie kontrowersyjna bramka dla Elektrotimu, Domaszewicz dośrodkowuje prawdopodobnie już zza linii końcowej, sędzia jednak nie przerwy gry, piłka mija bramkarza i z najbliższej odległości dobija ją Bartosz Hamerski, 6:0. Elektrotim wyraźnie odpuścił końcówkę, w 38 minucie Mazurczak dośrodkowuje z rzutu rożnego, idealnie do Janiaka, ale ten nie musi się nawet walczyć o miejsce, bo jest kompletnie nie kryty, Janiak uderza z woleja i zdobywa pierwszą bramkę Anonymous, 6:1. W 40 minucie błąd bramkarza gości wykorzystuje Piotr Rybak, który dopada do wypuszczonej piłki na linii bramkowej i strzela swoją drugą bramkę. Elektrotim chyba już myślał by wrócić jak najszybciej na ostatnie mecze Ligi Mistrzów, bo w ostatniej akcji meczu tylko patrzyli jak Anonymous rozgrywa piłkę, Janiak podał w pole karne do Biernata, a ten pokonał bramkarza, mecz kończy się wynikiem 7:2. Anonymous dalej nie może odzyskać formy z jesieni, a co gorsza nie widać żadnych pozytywów w ich grze zarówno ofensywnej jak i defensywnej, to był ich kolejny mecz, w którym rywale mogli robić na ich połowie praktycznie wszystko. Elektrotim po dwóch porażkach wreszcie wygrywa. Najlepszym zawodnikiem meczu Damian Madej, który skompletował hattricka w zaledwie dwie minuty!

 

 

Skrót meczu:

Attachment